Tutaj będę odbywać się dyskusje, podbródkowe logiczne, sierpy dedukcyjne, czasem klincze paradoksów i piękne z nich wyjścia do nokautu w postaci "coincidentia oppositiorum". Tutaj będzie się obnażać jedność nauk - wobec Nieba i Przyrody: zniszczy się tak wielu nęcący do tworzenia bzdurnych metafizyk i jeszcze bzdurniejszych wierzeń religijnych: podział na 'ja", które poznaje i przedmiot poznawany - zniszczy się (albo jeszcze bardziej - antycypuję Adwersarza - uklepie, rozbuduje do Zamku Samym Diabłów (takich jak z "Preachera" x 1000) czy Archa-InPectoreCodere-Aniołów w HerosoMaM XXI), obwaruje niczym Kazimierz Wielki warował polskie miasta i przy kochance warował pożądliw. Lub też absolutnie wszelkiej "psychice" jako mogącej mieć jeszcze innej jakości substrata, innej, niż redukowalnej wyłącznie do impulsów elektrycznych w mózgu, redukowanej ab gallina - do biochemii i wyładowań, - i ab OVO - do STANÓW MYŚLNYCH SUPERWENIUJĄCYCH NA STANACH KWANTOWYCH W MÓZGU. Oczywiście, powyżej przewiduję tylko starcia w rogu, takie, które będę już liczone, nawet w systemie binarnym, całokształt zaś rozmowy - bardziej normalny, a przede wszystkim, prostym słowem lepiej by był wyrażony, w myśl zasad estetyki nauk ścisłych. Zakazane dogmatyczne ciosy poniżej pasa; ---------------------------------------- - można dać po jajach, ale merytorycznie - jeśli ktoś Jaja ma święte na Wielkanoc, - można Kobicie przywalić po macicy, jeśli ma Rozpłód jako Święty i Nieśmiertelny cel - Boga wręcz w niej działanie, tylko przez męża - lub nie męża substytuta tutaj będzie się działo, ironia i szyderstwo - ale tylko wobec argumentu Adwersarza dyskutanta. Tutaj trzeba mieć odwagę. Tutaj trzeba mieć jaja. Tutaj trzeba mieć EGO, które umie się bronić. A nie czerpać argumenty z jakiejś pod czy, pożal się Boże, nadświadomości. TUtaj trzeba umieć przekonać prawnika, fizyka, darwinistę, Jacynę -Onyszkiewicza, Franciszka I, Dariusza Misiunę, Slavoja Żiżka (hehe), ekshumowanego dla naszych potrzeb Martina Heigeggera (zaciemni cały rink-), tutaj trzeba pokonać na szczere serce i popęd prawdziwości ducha i czynu z jednej wykuty masy białkowej, ścinanej często spirytusem od środka - Dymitra Karamazova: tutaj dyskutuje się tak, że Torquemada nawraca się na Maniheizm. Tutaj nawet Marat Dakunin może być pokonany. I ośmieszony. Jego tezy i argumenty, a co za tym idzie, całe spektrum tematów, coraz dziwaczniejszych, o których czasem, ostatnio, pisze, mogą rozpaść się jak domek z kart. Zabierze się wtedy - jak Hegel pod koniec życia - za hazard - nie miał bowiem szczęścia w miłości i może choć nagrobek z lastryka na koniec trafi, plus niezłą PRZEŻYWAJĄCĄ prawdziwe orgazmy sponsorowaną Rosjanką, która wie, co i ile znaczy coś, co jest "liudzkie" i ktoś, kto drży o uczucie. APOKALIPSA. Choć najlepiej - i do tego, przynajmniej jeden dyskutant, który zamierza tu się zgłaszać do pojedynków, będzie z JA, JA tutaj stopniowo rezygnować. Może wydawać się to trudne, ale kto naprawdę zapala się do merytorycznej wymiany tez, Świętego Rozumu Łamaniem się pospołu z dyskutantem - bratem - ten może podejrzewać, że, jak to się dzieje w ceremoniale, zapomni - choćby na chwilę o swoim ego i o tym "że ma rację, ponieważ on a) Po prostu zawsze lepiej przemyślał rzecz, miał więcej doświadczeń, a sztuczki drugiego to sofistyka względnie brednie nawiedzonego, który szuka czegoś ponad Rogoży nem w Rosji. Jest powód częstszy, wbrew mniemaniom braci poetów, nie wszyscy bowiem, ani nawet nie większość cierpi na megalomanię maxium lub mini-maxi (cyklofreniczna: po pijaku wielki pan, a na kacu mały drań)..NIE NIE. Najniebezpieczniejsze jest i stanowi najtrudniejszy, mniemam też, że i najpopularniejszy, mechanizm polega na NIECHĘCI DO PRZEMYŚLENIA CZEGOŚ NA NOWO, ale nie tylko z lenistwa (owszem, u części, ale tutaj takich adwersarzy mniemam nie spotkamy), niechęć rodzi się raczej z przyzwyczajenia, dobrego "uleżenia" w systemie, który ukształtował się nam i pasuje oraz sprawdza się zarówno pragmatycznie jak i towarzysko. To wszystko niskie i dość mierne jednak powody. Przyczyny podstawowe bowiem nie mogą być jasno powiedziany, gdyż leżą w nieświadomości - tj. nawet gdyby dany mówca w lustrze obejrzał przeciwdowód swego przekonania - to go nie przyjmie. Są to tzw. bufory psychiczne lub utrwalone skrętki sumienia, kilkudziesięcioletnia wyhodowana katarakta..NIE O TYM TUTAJ. ALE POJEDYNEK TO SZANSA TAKŻE NA KURACJĘ LECZNICZĄ - i wcale nie mówię, że ja się przez takowe wykuruję najbardziej - czego bym sobie nawet i życzył - bardziej jeszcze niż Hiob - świętego spokoju. Bo w wielkiej wiedzy teoretycznej wielkie utrapienie A kto wiedzy praktycznej (mądrości) przysparza, przysparza i cierpień. (zmodyfik. cyt. z Eklezjasty) Kto wie, jak czynić, co czynić, i co najlepiej czynić, i że może już od tej chwalić czynić zacząć, a nie zaczyna, z różnych przyczyn, głównie lenistwa oraz niewiary w to co sam głosi jak teoretycznie ważne. Zwycięstwo. Dla mnie na pewno. Zapomnieć o "ja", nawet nie powołujmy zasad metody naukowej, ingerencji obserwatora czy fenomenologicznego wglądu i jego pryncypiów wycofania - to gwarancja
Zobacz więcej
Temat Autor Wpisy Ostatni wpis
01.01.2015 obiecywany pojedynek - walcz Maracie !!! Rafał Kwiatkowski 13 ponad 3 lat
Chrome Koran
Dodaj nowy wątek